🌞

Srebrnobrody szuka wolności poza murami pałacu pawia.

Srebrnobrody szuka wolności poza murami pałacu pawia.


W złocistym indyjskim pałacu, niezliczone złote frędzle wiszące z wysokiej kopuły pałacu, a witrażowe okna odbijają poranne światło w oszałamiający sposób. Na ścianach, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz pałacu, wyrzeźbiono tajemnicze, starożytne symbole, a podłoga pokryta jest miękkim dywanem, gdzie każdy wzór wydaje się opowiadać historię przeszłości. W tym momencie, w samym centrum wielkiej sali, stoi na schodach młody chłopak ubrany w europejski płaszcz. Ma na sobie srebrną szatę, a na niej granatowy płaszcz złotymi krawędziami, materiał jest gładki jak jedwab, ale przez napięcie na plecach wygląda na surowego i poważnego. Jego twarz jest zimna, a pod wysokim nosem wąskie usta, a jego oczy, jak obsydian, świecą w tym momencie niezdolnym do powstrzymania się od niezadowolenia.

Chłopak nazywa się Sayas, urodził się w bocznej gałęzi rodu królewskiego, obdarzony wrodzoną inteligencją i rzadką europejską mocą. Od najmłodszych lat pasjonuje się sztukami walki, potajemnie ucząc się różnych stylów, a następnie przybywając z tajemnych ksiąg od europejskich delegatów, łącząc techniki wschodnie i zachodnie. W pałacu zawsze prowadzono o nim dyskusje - niektórzy czuli zazdrość, inni byli ostrożni, a jeszcze inni próbowali nawiązać z nim koneksje. Ale niezależnie od tego, jak inni go oceniali, Sayas miał w sobie dumę i nigdy nie ulegał tym, którzy go pochlebiali.

Dziś pałac tętnił życiem, w wielkiej sali zebrała się liczna grupa książąt, aristokratów, mistrzów sztuk walki, a nawet magów i uczonych z dalekich krain. Powodem była decyzja o wyborze nowego dowódcy nocnej straży, co było nie tylko symbolem honoru, ale także możliwością odzyskania władzy i zdobycia kart do kontrolowania przyszłości. A Sayas powinien być jednym z najpotężniejszych konkurentów.

Jednak w poprzedniej turze rywalizacji, starsi w pałacu oskarżyli Sayasa o użycie cudzych technik walki, co naruszało tradycję, przez co został pozbawiony możliwości uczestnictwa. Sayas powstrzymuje swój gniew, stojąc na dole w pałacu, jego wzrok jak ostrze lodu wbity w miejsce, gdzie siedzą starcy. Wszyscy wojownicy w pałacu to widzą, ale nikt nie odważa się wstawić w jego obronie.

Nagle słychać bębny z zewnątrz. Czarne obsydianowe drzwi pałacu powoli się otwierają, a pojawia się lekka wojowniczka z dalekiego kraju, ubrana w złoto-czerwony długi strój, poruszająca się z elegancją. Wszyscy na nią patrzą, ktoś szepce, że to Natsanda z odległych stepów. Sayas w głębi serca czuje poruszenie, ponieważ Natsanda kiedyś uratowała go w sprzyjających okolicznościach.

Natsanda zatrzymuje się obok Sayasa i cicho pyta: "Wiesz, że starsi mają uprzedzenia, dlaczego więc nadal upierasz się przy udziale w rywalizacji?"




Sayas zaciska zęby, jego głos jest zimny, ale zdecydowany: "Sztuki walki nie dzielą się na wschodnie i zachodnie, dlaczego zatem mam być pozbawiony możliwości z powodu różnicy w stylu? Czy to jest sprawiedliwość, jakiej powinno się spodziewać w wielkim kraju?"

Patrzy na Sayasa, w jej oczach pojawia się zrozumienie, mówi: "Może w takim razie pozwól mi zdobyć dla ciebie szansę. Połączmy nasze siły i udowodnijmy wszystkim, co to znaczy prawdziwa moc."

W sali zapada cisza, słowa Natsandy zaskakują wszystkich. Wzrok Sayasa w tym momencie jest pełen determinacji, zaciśnięte pięści trzyma przy sobie, wpatrując się w dowódcę na tronie: "Czy mogę zapytać, czy dzisiejsze zawody mają na celu wyłonienie prawdziwego bohatera, czy po prostu kogoś, kto lepiej trzyma się zasad?"

Dowódca nie odpowiada od razu, otoczony szeptami obecnych. Jego wzrok przesuwa się z twarzy Sayasa na Natsandę, po czym skinął głową.

"W takim razie niech będzie, że możesz brać udział w zawodach ze Natsandą. Jeśli wygracie, coś, co było w przeszłości, nie będzie miało znaczenia, zasady zostaną zmienione."

Sayas poczuł nagle przypływ ognia w sercu, spojrzał w oczy Natsandzie, a oboje zrozumieli się bez słów.

Pierwszą walkę stoczył żołnierz o potężnej sylwetce, jego skóra była ciemna, ramiona silne jak wieża, machał wielkim nożem, jego aura była przytłaczająca. Sayas i Natsanda stanęli ramię w ramię, wymieniając pełen porozumienia skinienie głowy.




"Ja go powstrzymam, ty czekaj na odpowiedni moment," powiedziała Natsanda.

Sayas lekko się uśmiechnął: "Stworzę dla ciebie okazje."

Kiedy zawody się zaczęły, żołnierz krzyknął i rzucił się na nich. Natsanda błyskawicznie przeskoczyła za jego plecy, wyciągając krótki nóż, jak wróżka, która dotyka wody; Sayas natomiast wywrócił dłonie, tworząc przed nim świetlistą osłonę z zachodnim magicznym znakiem. Ostry nóż żołnierza uderzył z dużą siłą, ale został zatrzymany przez tę powłokę.

Zaskoczony żołnierz, pozbawiony lekceważenia, kontynuował pościg za Natsandą, ale Sayas dyskretnie przewidywał każdy jego ruch, sprawiając, że nie mógł się zbliżyć. Sayas unikał ataków, w tym czasie murmurał tajemnicze zaklęcia, jego dłonie delikatnie zaczynały świecić, a wzrok stawał się coraz bardziej zdeterminowany. W momencie, gdy żołnierz zaczął odzyskiwać oddech, Natsanda wykonała obrót i delikatnie musnęła jego ramię swym nożem, wytrącając go z równowagi. Sayas, widząc to, przyłożył pieczęć na jego plecy, energia eksplodowała natychmiastowo, żołnierz cofnął się o kilka kroków i padł na kolana.

Wszyscy w sali zamarli. Nigdy nie widzieli takiego połączenia technik walki, nie mogli powstrzymać się od wskazywania na siebie nawzajem, mieszając głosy podziwu i wątpliwości.

Sayas wyprostował się, jego serce napełniło się emocjami. W tej walce nie tylko odzyskał swoją reputację, ale także skłonił wszystkich w pałacu do ponownego przemyślenia przyjęcia nowatorskich technik.

Szybko nadeszła druga runda. Tym razem przeciwnikiem była sędzina Mazou, mistrzyni tajnych technik umysłowych. Jej twarz była spokojna, a oczy tajemnicze jak jezioro.

"Uważajcie, potrafi przeniknąć do waszych myśli, dostrzega ruchy waszych strategii," ostrzegła Natsanda Sayasa.

Sayas odpowiedział z pewnością: "W takim razie nie zadawajmy jej okazji do działania według schematu."

Gdy zawody się rozpoczęły, Mazou spojrzała na Sayasa i Natsandę, jej wzrok błyskawicy wydawał się przenikać ich myśli. Sayas i Natsanda wymienili spojrzenia, a oboje nagle ruszyli naprzód, ich ruchy były niezwykle szybkie. Natsanda użyła granatu dymnego, jej wachlarz odgonił zmysły. W tym samym czasie Sayas zaczął recytować zaklęcia, jego palce machały, w powietrzu pojawiła się seria srebrnych punktów, migoczących w dymie.

Mazou zamarła, widząc, że energetyczne wiry pojawiają się między srebrnymi punktami, mimowolnie się cofnęła. Sayas rozrzucił srebrne punkty na dywan, obliczając ruchy Mazou. Natsanda poruszała się w dymie, momentami zjawiając się z lewej strony, a innym razem z prawej, dezorientując przeciwnika.

W końcu Mazou dała się oszukać ich strategii, odkrywając swoje słabości. Sayas rzucił się do przodu, stosując europejski styl walki "Spadająca Gwiazda", zadając cios, a Natsanda jednocześnie wytrąciła cios, zmuszając Mazou do nieprzyjemnej obrony. Pod presją Mazou musiała się poddać.

Po dwóch wygranych, Sayas nie poczuł się jednak do końca zrelaksowany. Zrozumiał, że w decydującej walce musi zmierzyć się z najlepszym mistrzem sztuk walki w pałacu - swoim byłym nauczycielem, milczącym Klajdu.

Klajdu szedł pewnym krokiem, jego postać była smukła, miał na sobie głęboki zielony płaszcz, który poruszał się sam bez wiatru, a jego przenikliwy wzrok sprawił, że Sayas automatycznie napiął wszystkie swoje mięśnie. Klajdu nigdy nie był skory do uśmiechu, a w tej chwili na jego twarzy pojawiał się niewidziany wcześniej smutek i determinacja.

"Sayas, dlaczego zawsze odmawiasz podporządkowania się tradycjom?" jego głos był głęboki z magnetycznym brzmieniem, "W ten sposób tylko izolujesz siebie."

Sayas spojrzał zdecydowany w oczy nauczyciela: "Jeśli tradycje przeszkadzają w postępie, jeśli zasady są jedynie do ograniczenia marzeń, wolę wybrać samotną wędrówkę."

Klajdu westchnął, wyciągając miecz. Zawody nastąpiły przy dźwięku bębnów, obaj jednocześnie zaatakowali.

W początkowej konfrontacji Klajdu nacierał za pomocą tradycyjnych ruchów sztuk walki, poruszając się płynnie i bezbłędnie. Sayas jednak polegał na zwodniczych unikach, splatając techniki wschodnie i zachodnie. Zgromadzeni w pałacu wpatrywali się w scenę, nikt nie miał odwagi mrugnąć. Czasami byli oszołomieni elegancją i precyzją ruchów Klajdu, a czasami ich dusze powstrzymywały się z powodu niezwykłych technik Sayasa.

Podczas jednej z bliskich wymian ciosów, Sayas gwałtownie cofnął się, aby uniknąć śmiertelnego ciosu, a następnie wytworzył pieczęć, wołając: "Chmura i mgła!"

Z jego talii uniosła się lekka, srebrna mgła, która szybko pokryła całe pole walki. Klajdu był zaskoczony, w momencie, gdy Sayas pojawił się u jego boku, przesuwając długą broń.

Klajdu lewą ręką zablokował koniec miecza Sayasa, prawą szybko uderzył, dotykając jego ramienia, ale w tym momencie poczuł przyjemny chłód magicznej mocy przechodzącej przez jego ciało, zmuszając Klajdu do wycofania się o dwa kroki, aby uniknąć ostrości.

Sayas wykorzystał to, nie przestając atakować serią błyskawicznych ciosów. Całkowicie połączył europejską magię i wschodnią sztukę miecza w jedną całość, poruszając się płynnie jak wąż, a jego znaki zaklęć błyszczały złotym światłem, a siła ciosu była jak elektryczność, co sprawiło, że Klajdu miał trudności, by się przystosować.

Natsanda na zewnątrz była pełna radości, widząc, jak kropelki potu leżą na czole Sayasa, jego policzki były czerwone, a oczy wciąż jasne jak nowy księżyc. Każda część jego ciała była napięta, pokryta potem, ale jego ruchy stawały się coraz bardziej płynne i gwałtowne, jakby wszystkie jego niewypowiedziane pragnienia przekształcały się w niewiarygodną siłę.

Klajdu nagle zatrzymał swoje ruchy, jego miecz opadł. Podniósł głowę, patrząc w stronę sędziów, z emocjami w głosie powiedział: "Ten chłopak, choć używa obcych technik, potrafi zjednoczyć wszystkie umiejętności. To prawdziwa nadzieja dla naszego pałacu. Jeśli przez strach przed nieznanym będziemy tłumić jego talenty, w rzeczywistości zamkniemy mu wszystkie drogi."

Zgromadzeni w sali byli poruszeni. Początkowe szeptanki zaczęły cichnąć, zastępując je milczeniem. Dowódca, widząc to, nie wahał się. Skinął głową i ogłosił: "Sayas wygrał! Od dziś pałacowe zasady zostają zmienione; pozwala się na współistnienie różnych sztuk i technik. Nie będziemy więcej ograniczać się ze względu na przynależność."

Gdy te słowa padły, Sayas zamarł w miejscu, czując, jak jego klatka piersiowa została zalana ciepłym prądem. Jego myśli były chaotyczne, a kąciki jego oczu lekko się zwilżyły. Natsanda podbiegła, mocno uderzając go w ramię, mówiąc: "Sayas, dziś jest wspaniały dzień do świętowania, nie powinieneś tylko czuć się zawiedziony, ale powinieneś śmiało witać nowy świat."

Wtedy Sayas w końcu uśmiechnął się, dłonie trzymając na sercu, pochylił się głęboko: "Dziękuję wszystkim, dziękuję za danie mi możliwości, abym mógł się wykazać."

Tego wieczoru cały pałac był rozświetlony lampionami, a elity się zebrały. Sayas w swoim europejskim płaszczu boskiego posła, odtąd szedł szeroką drogą pałacową bez wstydu za swoją wyjątkowość. Nie musiał się już czuć niższy, ani tańczyć w samotności, lecz z należytą łatwością stał się pomostem między starożytnymi tradycjami a nowymi technikami.

W świetle księżyca Sayas i Natsanda szli ramię w ramię w ogrodzie, świetliki lśniły między gęstymi liśćmi. Rozmawiali o swoich marzeniach.

"Sayas, co planujesz na przyszłość?" zapytała Natsanda.

"Chcę, aby ten pałac, a nawet szerszy świat, zrozumiał jedną rzecz," powiedział Sayas, spoglądając w górę na lśniące gwiazdy między chmurami, jego głos był poważny jak kamień, "Tylko poprzez zrozumienie, tolerancję i innowacyjność każdy będzie mógł błyszczeć swoją własną unikalną chwałą."

W oddali migotały odbicia lampionów w pałacu, a sylwetki Sayasa i Natsandy wydłużały się i oddalały. Nie wiedzieli, jakie wyzwania i trudności jeszcze czekają na nich w przyszłości, ale w tej chwili ich kroki były niezwykle pewne. Przez swoją odwagę przynieśli nową legendę do tego wspaniałego pałacu, a tak długo, jak marzenia istnieją, noc nigdy nie zgaśnie.

Wszystkie Tagi